W sześciu zdaniach

Pisanie

P

Usiadłem do pisania #sześć. Pomyślałem, że lubię zapisywać myśli w tej formie. Potem uśmiechnąłem się, bo pisanie tych wpisów i pisanie w ogóle, stało się moją codziennością. Coś, co wydawało mi się nie do pomyślenia kilka lat temu, teraz jest częścią mojej pracy i dnia. A to etap do tego, aby pisać więcej. Zaczęło się od pierwszego wpisu na blogu sześć lat temu.

Inspiracja, nie kopia

I

Inspiruję się tym co robią inni. Jak coś mi się podoba testuję u siebie. Nauczyłem się, aby zastanowić się jak dostosować sposób działania do siebie. Kopiowanie nie działa i prowadzi do frustracji – jesteśmy różni. Nie kopiuję bezmyślnie – inspiruję się i dostosowuję. Wtedy osiągam najlepsze rezultaty.

Habituacja

H

Wybieram zaznaczać wykonanie nowego nawyku na kartce papieru. Idzie świetnie przez pierwsze tygodnie, wręcz cieszę się kiedy stawiam duże czerwone X przy kolejnym wykonanym zadaniu. Ale po pewnym czasie tak jakbym przestał zauważać kartkę do śledzenia nawyku. Zlewa mi się z tłem. Przyzwyczajam się do jej widoku. Wtedy wiem, że warto kontynuować budowanie nawyku, ale zmienić sposób jego śledzenia, aby podtrzymać efekt nowości i ekscytacji.

Padłeś? Poleż chwilę i powstań.

P

Wiem, że kiedy kładę się zbyt późno to zaciągam dług, który spłacę w następnych dniach. Jak zrobię to kilka dni pod rząd, to praktycznie zawsze zawalam swoje fundamenty dnia. Z wiekiem zauważam to coraz szybciej. Nie użalam się nad sobą. Wysypiam się i jak najszybciej wracam do swojego rytmu. Wyspać się, wstać, zrobić rytuały, dać sobie szansę na świetny dzień.

Bo Ty…

B

Bo Ty wysłałeś zły adres. Bo Ty podałeś za mało informacji. Bo Ty nie wyjaśniłeś wystarczająco. Nie sprawdziłem adresu. Nie dopytałem wystarczająco. Zaczynam od szukania swojej odpowiedzialności, nie od obwiniania innych.

Recent Posts

Newsletter

Categories