Produktywność

Ubrania a produktywność z minimalizmem w tle

Kiedy zakładałem bloga, nie spodziewałem się, że będę pisał o ubieraniu się. Nigdy nie mów „nigdy”. Okazało się, że dobre zarządzanie garderobą – zarówno w kontekście zawartości, jak i trzymania się pewnych zasad – jest bardzo produktywne i pomaga długoterminowo oszczędzać czas. Kiedy się zorientowałem, że tak jest, postanowiłem opisać, jak sobie z tym radzę. Może ktoś z Was z tego skorzysta.

Inspiracje

Do zmian w podejściu do ubierania się podchodziłem już kilka razy. Tak naprawdę jest to proces integracyjny. Zaczęło się wiele lat temu, kiedy przeczytałem, że Steve Jobs miał jeansy i golfy jednego typu. Po prostu rano sięgał na półkę i dokładnie wiedział, co tam znajdzie. Później usłyszałem o podobnym podejściu Marka Zuckerberga. Wydawało mi się ono niezmiernie ekstrawaganckie i drastyczne. Jednoznacznie oparte było na zasadzie ograniczania liczby decyzji podejmowanych rano. Według pewnej teorii liczba decyzji, które możemy świadomie podjąć w ciągu jednego dnia, jest ograniczona – dlaczego więc marnować je na wybieranie tego, co mamy ubrać?

Z drugim podejściem zetknąłem się, kiedy usłyszałem o The Minimalists i w ogóle ruchu minimalistów. Przeczytałem ich książki, słuchałem ich podcastu oraz obejrzałem dokument. Tam usłyszałem też o innych minimalistach.

Głównym założeniem minimalizmu (tak jak ja go rozumiem) jest ograniczenie liczby rzeczy wokół nas do tych, które są nam niezbędnie potrzebne, i do tych, które przynoszą nam radość. (Remove clutter – ogranicz nieład). Bardzo to do mnie przemawiało. Miałem w domu ogromnie dużo rzeczy, których od bardzo dawna nie używałem. Zgodnie z duchem minimalizmu mogłem się ich pozbyć.

To wtedy pierwszy raz przejrzałem szafę i wyrzuciłem, oddałem lub sprzedałem część garderoby.

Trzecia inspiracja to książka Marie Kondo „Magia sprzątania”. Gdy ją przeczytałem, moja garderoba przeszła kolejny etap ewolucji – oddałem, sprzedałem lub wyrzuciłem kolejne 4 worki rzeczy. Aż się zdziwiłem, że tyle mam.

Wynikiem pracy z książką była też zmiana podejścia do tego, jak przechowuję rzeczy w szafie. Potem przeniosło się to także na książki, sprzęt elektroniczny, kable i inne rzeczy. To już jednak inna historia.

O tym, co w wyniku tych inspiracji zmieniłem w garderobie, i tym, jak ją przechowuję, będzie za chwilę. Najpierw opowiem Wam jeszcze o trzech ciekawych wyzwaniach minimalistów, które pozwalają eksperymentalnie poczuć, jak to jest być minimalistą.

Packing party

Party z pakowaniem to prosty pomysł na przetestowanie, czego z tego, co posiadacie, potrzebujecie, a czego nie. Na czym polega?

  • Pakujecie się tak, jakbyście mieli się wyprowadzić z miejsca, w którym mieszkacie – łącznie z kuchnią, kanapą, telewizorem itd.
  • Przez następne trzy tygodnie wyciągacie z paczek tylko te rzeczy, których potrzebujecie, ale nic więcej.
  • Po trzech tygodniach podsumowujecie, czego użyliście (bardzo często jest to tylko 10–20% rzeczy, które są zapakowane).
  • Oddajecie/sprzedajecie/wyrzucacie pozostałe.

Znam jedną osobę, która to przetestowała – Konrada. Możecie sprawdzić jego eksperyment na jego stronie na Facebooku.

Gra 30-dniowa

Gra 30-dniowa jest jeszcze prostsza. Polega na tym, że codziennie oddajemy, sprzedajemy lub wyrzucamy o jedną rzecz więcej niż poprzedniego dnia, zaczynając od jednej rzeczy w pierwszy dzień. Tak więc drugiego dnia oddajemy dwie rzeczy, trzeciego trzy, a trzydziestego trzydzieści. Jak łatwo policzyć, w sumie w ten sposób pozbędziemy się z domu kilkuset rzeczy.

Bardzo oczyszcza nam to przestrzeń!

Projekt 333

Kolejnym projektem, który mnie zainteresował (ale go nie testowałem), jest projekt 333. Skąd nazwa? Od założenia, że przez 3 miesiące będziemy używać tylko 33 rzeczy.

W tych 33 rzeczach nie liczą się bielizna i osobista biżuteria typu obrączki. Wydaje się trudne? Okazuje się, że z 33 rzeczy można stworzyć wiele różnych zestawów ubrań. W internecie, szukając frazy „projekt 333”, znajdziecie wiele historii ludzi, którzy testowali to podejście.

Co zmieniłem w swoim podejściu?

Inspiracje inspiracjami, ale co ja z tego dla siebie wyciągnąłem i dlaczego według mnie łączy się to z produktywnością?
Otóż łączy się i to bardzo! Jedną z definicji produktywności, którą bardzo lubię, jest ta:

Produktywność to umiejętność usuwania i decydowania o tym, czego nie będziemy robili.

Pięknie się to spina z podejściem minimalistów i tym, co opisuje Marie Kondo. Jedne z podstawowych pytań przed zakupami oraz przy oczyszczaniu domu, które oni zadają, są następujące:

Czy ta rzecz przynosi mi radość?
Czy ta rzecz przyniesie mi radość?

Jeżeli odpowiedź brzmi „Tak”, to zostawiamy tę rzecz, jeżeli już ją mamy, a jeżeli jesteśmy na zakupach, to ją kupujemy.

Drugie podejście opiera się na pytaniu:

Kiedy tego używałem ostatnio? Kiedy potencjalnie będę tego używał?

I znów, jeżeli odpowiedź to: „Dawniej niż 3 miesiące” lub „Nie widzę sytuacji, w której będę tego używał”, prawdopodobnie możemy się tej rzeczy pozbyć.

Stosując te dwa pytania, wprowadziłem u siebie kilka zmian:

  • Wyrzuciłem 70% moich ubrań, których nie nosiłem przez ostatnie pół roku lub więcej (biorąc pod uwagę pory roku).
  • Pozbyłem się kabli, które trzymałem od kilku lat, na zasadzie „przyda się” – zostawiłem po jednej sztuce tych, których używałem w ostatnich 3 miesiącach.
  • Wyrzuciłem trzy pudła długopisów, karteczek, mazaków itd. – też nieużywanych od dawna.
  • Sprzedałem kilkanaście urządzeń elektronicznych, które były w mojej szafie od dłuższego czasu.
  • Zrobiłem przegląd w kuchni, usuwając rzeczy kupione bardzo dawno temu i nigdy nieużywane.
  • Wprowadziłem zasadę czystego biurka – nie zaczynam pracy, dopóki nie posprzątam biurka.
  • Odkładam rzeczy na miejsce, a jak nie mają miejsca, to je tworzę – ogromnie oszczędza to czas.
  • Oddałem ponad 30 książek.

Generalnie mam wokół siebie więcej pustej, czystej przestrzeni. Im więcej przestrzeni, tym lepiej mi się pracuje. Nawet łatwiej się zabrać za pracę, a sprzątanie trwa krócej!

Moja garderoba

Największe zmiany wprowadziłem jednak w mojej garderobie. I to takie, które przekładają się na oszczędność czasu.

Po przeglądzie ubrań okazało się, że używam tylko 30% tych, które mam. Ponadto te, których używam, są do siebie bardzo podobne. Jak już pisałem, te 70% nieużywanych oddałem, sprzedałem lub wyrzuciłem.

Pierwsza zmiana jest taka, że kupuję teraz ubrania podobne do tych, które już mam i noszę. Mam dwa typy spodni – jak któreś się zniszczą, to kupuję takie same. W Zalando mam zapisane czarne T-shirty, które zwykle kupuję – jak mi się zniszczą te, które mam, kupuję kilka nowych. Mam też kilka czarnych T-shirtów z Panem Kleksem i innymi twarzami i 3 bluzy. Do tego mam kilka koszul (policzyłem – 7), których używam w czasie warsztatów, marynarkę, garnitur, 2 paski, 4 pary butów, kurtkę zimową, płaszcz, kurtkę jesienną i przeciwdeszczową. Pewnie znajdzie się jeszcze kilka drobiazgów, ale mniej więcej z tego składa się moja garderoba. Do tego ograniczona odzież do biegania.

Dlaczego o tym piszę? Bo ubieranie się rano jest teraz banalnie proste. Biorę kolejne sztuki ubrań z szafy, w kolejności odwrotnej do włożenia ich do niej – to też dzięki sztuce układania ubrań KonMari, która zakłada konkretny sposób składania. Dzięki temu ubrania zajmują mniej miejsca, mniej się mną i łatwiej nimi zarządzać.

Po praniu inwestuję trochę czasu, aby włożyć ubrania w odpowiedni sposób, tak jak opisała to Marie. Zysk czasowy jest zaskakująco duży!

Czy mój sposób ubierania się jest monotonny? Może. Pewnie zależy od podejścia do mody. Ale wygląda (mam nadzieję) schludnie i jest ogólnie odbierany jako casual. Ja dobrze się czuję w tym ubraniu. A to jest bardzo ważne.

Moje wnioski

Długo się zastanawiałem, czy napisać artykuł na ten temat. Wydawał mi się trochę banalny, trochę nieadekwatny. Jednak piszę do Was o różnych rzeczach, które wpływają na moją produktywność, a zmiana podejścia do posiadanych rzeczy, a przede wszystkim garderoby jest dla mnie źródłem większego spokoju oraz oszczędności czasu, a przez to produktywności. Nie wierzyłem, że to może mieć taki wpływ na mnie, dopóki nie spróbowałem.

Mam zamiar nadal eksperymentować w tym obszarze – z minimalizmem oraz garderobą.

Ciekawe miejsce aby o tym więcej poczytać

Bardzo Wam polecam profil OdgraciOla na Facebooku. Znajdziecie tam dużo informacji na ten temat.

Podsumowanie

Przedstawiłem Wam moje inspiracje oraz wnioski. Jestem ciekawy, co o tym sądzicie i jakie jest Wasze podejście do takich tematów. Podzielicie się? :)

You may also like
Spróbuję nie musieć – „muszę, nie mogę, spróbuję”
Następny krok
Efektywne notowanie
Notowanie metodą Cornell – jeszcze jeden sposób na efektywne notowanie