Ewolucja mojego sposobu notowania
Moje notatki, te związane z pracą i te prywatne, mocno się zmieniały przez lata. Jedne i drugie ewoluowały w miarę szukania informacji, jak robić notatki. Notatki zawodowe zmieniły się trochę. Natomiast te związane z przetwarzaniem wiedzy przeszły ogromną zmianę, czy wręcz – w ostatnich latach – rewolucję. Cały czas eksperymentuję ze sposobami na to, jak robić notatki, i także Was bardzo chcę do takich eksperymentów zachęcić.
Zmiany w obszarze pracowym
Praktycznie od zawsze zapisywałem coś w czasie spotkań. I praktycznie od zawsze pisałem ręcznie – testując po drodze różne sposoby i urządzenia.
Jak robić notatki odręczne?
Miałem krótki epizod z próbą notowania na laptopie, ale szybko okazało się, że jest to mocno rozpraszające dla pozostałych uczestników spotkania. Zresztą ja też, mniej lub bardziej świadomie, reaguję tak na inne osoby, które w czasie spotkania notują w komputerze.
Tak jak wspomniałem, testowałem różne narzędzia do ręcznego notowania: luźne kartki papieru, notatniki, proste zeszyty. Ale także urządzenia typu WACOM Bamboo Spark – była to próba digitalizacji notatek na papierze, które dzięki specjalnej podkładce i specjalnemu długopisowi od razu były skanowane i wysyłane do telefonu. Teraz do notowania ręcznego używam iPada i pencila.
Niezależnie od stosowanych narzędzi moje notowanie miało poważną wadę. Notowałem, lecz rzadko przeglądałem notatki i wyciągałem z nich to, co najważniejsze. Nadal były skuteczne, bo notowanie ręczne wspomagało pamięć i dzięki temu więcej wynosiłem ze spotkań. Ale nie tyle, ile bym mógł.
Przegląd notatek ze spotkań
Zmieniło się to, gdy do notowania ze spotkań dodałem kilka prostych nawyków. Dwa z nich miały największy pozytywny wpływ na moją skuteczność.
Pierwszym nawykiem był szybki przegląd notatek zaraz po spotkaniu. Można by go opisać tak:
- Wskazówka: koniec spotkania (zamknięcie Zooma, wyjście z pokoju spotkań).
- Akcja: szybkie przeskanowanie notatki ze spotkania i wypisanie zadań, informacji do wysłania, pomysłów – dzięki graficznym znakom i szablonom notowania (o których dużo mówię w lepszenotatki.pl) trwa to nie dłużej niż 2 minuty.
- Nagroda: poczucie ogarniania, spokój, skuteczność.
Drugi nawyk dodałem do przeglądu tygodnia. Służy on archiwizacji notatek, tak żebym nie musiał szukać konkretnego zapisku w notatnikach, tylko w przewidywalnym miejscu. Ten nawyk opisałbym następująco:
- Wskazówka: przegląd tygodnia.
- Akcja: przejrzeć wszystkie notatki z tygodnia (aplikacja GoodNotes w iPadzie, notatnik papierowy). Zrobić zdjęcia notatkom lub wyeksportować je jako obrazki z aplikacji i nadać im nazwy (data spotkania). Następnie wrzucić pliki do folderów dla osoby, firmy lub projektu, których każda z notatek dotyczyła. Dzięki nazwie z datą notatki same się sortują.
- Nagroda: szybkość odnajdywania i przeglądania notatek.
Te dwa nawyki mogę stosować niezależnie od narzędzi, z których korzystam! I to te dwa nawyki sprawiły, że moje notatki wydatnie zwiększają teraz moją skuteczność. Na przykład skracają czas przygotowań do kolejnego spotkania – doskonale wiem, gdzie znaleźć notatki z poprzedniego. A dzięki temu mogę szybko sprawdzić, co będzie potrzebne na nadchodzącym spotkaniu.
Zmiany w obszarze przetwarzania wiedzy
Dużo większe zmiany wprowadziłem w obszarze przetwarzania wiedzy z różnych źródeł. Tutaj moje notatki kiedyś i dziś różnią się jak dzień i noc. Przeszedłem ścieżkę od totalnego braku notatek do zaplanowanego przepływu notatek z wybranych źródeł.
Kiedyś po prostu czytałem książki. Niczego w nich nie zaznaczałem, nie wypisywałem fragmentów. Jedynym śladem po lekturze było to, co zostawało w mojej głowie, a że pamięć nie jest zapisem wideo/audio, tylko działa na zasadzie skojarzeń (tak, wiem, że to uproszczenie), zapamiętywałem luźno ze sobą połączone informacje, z których nie dało się odtworzyć głównych myśli z książki.
Teraz, kiedy czytam książki, słucham podcastów, oglądam wideo czy przerabiam kurs, wkładam dużo energii w to, aby wyciągnąć jak najwięcej informacji i połączyć je w dobry sposób z tym, czego wcześniej dowiedziałem się z innych źródeł. Ogranicza to liczbę przeczytanych książek i przesłuchanych podcastów. Ale moim celem nie jest czytać i słuchać więcej, tylko robić to bardziej.
Jak zmieniały się moje notatki?
Kiedy zaczynałem notować więcej w książkach, robiłem to tradycyjnie – zaznaczałem fragmenty, zakreślając je ołówkiem. Był to krok do przodu w porównaniu z nierobieniem niczego, ale nadal nie pomagało mi to pamiętać więcej z książek ani stosować zdobytej wiedzy w praktyce. Zastanawiałem się, co mogę zrobić bardziej.
Podejście 1: rysowanie plakatu
Widziałem (a był to pewnie rok 2014 lub 2015), że wiele osób publikuje podsumowania książek w postaci jednostronicowych opracowań, często w formie graficznej. Postanowiłem przetestować to podejście.
Przez pewien czas czytanie książek wiązało się u mnie z takim procesem:
- W trakcie lektury, kiedy trafiłem na interesujący mnie fragment, zakreślałem go ołówkiem i zaznaczałem zakładką indeksującą (naklejając ją przy zakreśleniu), a obok rysowałem ikonę, która wizualnie wskazywała na typ zaznaczenia: ważne, cytat, książka, poszukać więcej informacji.
- Po przeczytaniu książki przepisywałem zaznaczone fragmenty na kartki w notesie – jedno zaznaczenie na jedną kartkę – i robiłem ich cyfrową kopię.
- Następnie układałem kartki na podłodze (pogrupowane tematycznie) i robiłem im zdjęcie.
- Na koniec rysowałem plakat, na którym umieszczałem najważniejsze informacje.
Brzmi czasochłonnie. I takie było. Ale do dzisiaj pamiętam informacje z książek przetworzonych w ten sposób.
Przykład
Podejście 2 : notatki połączone
Dość długo robiłem notatki tak, jak opisałem powyżej. Ale ponieważ zajmowało to dużo czasu, a moje zaufanie do własnych umiejętności rysowania plakatów było niewielkie, w sumie zrobiłem tak notatki z kilkunastu książek.
Potrzebowałem lepszego procesu. Wtedy właśnie trafiłem na książkę „How to Take Smart Notes”. Opisuje ona metodę Zettelkasten, której… nie stosuję. Ale ta książka i powiązane z nią materiały pomogły mi trafić na koncept połączonych notatek i poznać sposób organizacji zapisków w aplikacjach typu Roam Research i Obsidian (tej drugiej dzisiaj używam).
Koncept jest bardzo prosty: treść notatki jest tak samo ważna jak linki między notatkami, które tworzy się niezwykle łatwo. Dodatkowo w aplikacjach istnieją świetne mechanizmy odnajdywania nowych połączeń – tworząc notatkę na jakiś temat, mogę sprawdzić, czy pojawił się on już w innych miejscach. Jeżeli tak, mogę automatycznie takie notatki połączyć, dzięki czemu każda notatka powstaje w kontekście innej. Przypomina Wam to nieco połączenia neuronów w mózgu? Słusznie, bo jest to właśnie analogia używana przez twórców podobnych narzędzi.
Dzięki temu myślenie odbywa się nie tylko w głowie, ale też w notatkach.
Jak to działa w praktyce?
Mój proces notowania wygląda teraz tak:
- Czytając książkę, zaznaczam wybrane fragmenty i je komentuję:
- w e-bookach za pomocą aplikacji Kindle
- w książkach papierowych za pomocą aplikacji Readwise.
- Po przeczytaniu książki eksportuję notatki do pliku HTML.
- Importuję taki plik do Obsidiana.
- Tam przeglądam notatki i zaznaczenia. Jeżeli znajdę coś ciekawego, to tworzę nowe notatki i łączę je ze sobą.
- Po zakończeniu przetwarzania notatek mam listę notatek z danej książki oraz powiązania z innymi książkami i źródłami, które przetwarzam.
Myślenie na zewnątrz
Notuję w opisany sposób od marca 2021 roku, czyli w momencie pisania tego artykułu – od 12 miesięcy. Przypuszczałem, że ten sposób notowania będzie dla mnie ciekawy i skuteczny. Nie spodziewałem się jednak, że będzie miał tak pozytywny wpływ na częstotliwość publikowania przeze mnie treści i zmianę związaną z pisaniem.
W pewnym momencie notowanie w taki sposób zaczęło sprawiać, że prawie niezauważalnie dla siebie miałem gotowe pierwsze wersje tekstów na bloga i do intencjonalnie.pl oraz wstępne scenariusze do podcastów. Łączenie notatek powoduje, że pewne tematy „bąbelkują” i wypływają na powierzchnię – są widoczne jako te, które częściej ze sobą łączę.
Sposób prowadzenia notatek naprawdę stał się dla mnie sposobem myślenia także poza głową.
Dlaczego eksperymentuję i dalej będę eksperymentował?
Niezależnie od tego, jak bardzo jestem teraz zadowolony ze swojego podejścia do notowania, cały czas trzymam rękę na pulsie i sprawdzam nowości. Dlaczego? Po pierwsze, lubię eksperymentować, testować kolejne podejścia i aplikacje. A po drugie, kiedy oglądam czyjeś materiały albo sprawdzam nowe programy, często zauważam, że mogę do swojego podejścia wprowadzać jeszcze inne interesujące elementy. Lubię ciągły rozwój w tym obszarze.
Podsumowanie
Ciekawy jestem, czy udało mi się Wam pokazać moją ewolucję w notowaniu, a w efekcie – zachęcić Was do eksperymentów. Z własnych doświadczeń wiem, że dobre notatki, które do nas pasują, mogą znacznie zwiększyć skuteczność – rozumianą jako skuteczność zawodowa, skuteczność przetwarzania wiedzy lub po prostu skuteczność zapamiętywania.
Od czego zaczniecie własne eksperymenty?
Lepsze notatki
W programie Lepsze notatki przekazuję swoją wiedzę na temat notowania. Od najprostszych narzędzi, poprzez triki i szablony, aż do systemów notowania typu połączone notatki. Konsekwentnie dodaję tam opisy i nagrania coraz to nowych sposobów prowadzenia notatek.