dominik

Kluczowe informacje: Zjawisko: Vibecoding (kodowanie wspierane AI) radykalnie obniża próg wejścia do tworzenia własnych aplikacji. Ograniczenia: Głównymi barierami są dziś jedynie: koszt tokenów, czas na komunikację z modelem i własne pomysły. Ryzyko: Ciągła możliwość pracy z AI sprzyja syndromowi „Always Be Coding”, co prowadzi do rozproszenia uwagi i zmęczenia. Rozwiązanie: Wprowadzenie sztywnych bloków czasowych na kodowanie, aby odzyskać pełną uważność w relacjach z bliskimi. Zorientowałem się, że zaczyna to być problemem, kiedy zabrałem komputer do toalety. Po co? Żeby jak najszybciej zatwierdzać kolejne propozycje zmian w kodzie modelu. Przecież szkoda czasu na niekodowanie, skoro mogę tworzyć nowe rzeczy. Tworzyć, tworzyć, tworzyć. Kiedyś znałem skrótowiec ABC jako Always Be Closing. Chodziło o sprzedaż i ciągłe domykanie okazji sprzedażowej. Myślę, że jesteśmy (a przynajmniej część osób jest) w epoce Always Be Coding – Zawsze Koduj. Luksus i niebezpieczeństwo możliwości kodowania Dostęp do modeli językowych obniżył próg wejścia, sprawiając, że jedynym ograniczeniem w tworzeniu aplikacji są dziś nasze pomysły i koszt tokenów. Kodowanie wspierane sztuczną inteligencją czy vibecoding – nieważne, jak to nazwiemy. Żyjemy w świecie, w którym mając dostęp do prawie dowolnego modelu językowego, możemy programować i tworzyć rzeczy zarezerwowane dotąd dla osób, które posiadały umiejętności tworzenia oprogramowania. Te umiejętności były trudne do zbudowania i niewiele osób je zdobywało. Teraz jedynym ogranicznikiem kodowania jest koszt tokenów (w lipcu 2026 nadal dość nieduży), czas na komunikację z modelami, którym zlecamy kodowanie oraz (a może przede wszystkim) pomysły, co chcemy stworzyć. Jak się ma pomysły i koszt tokenów nie jest ograniczeniem, to można kodować praktycznie cały czas… Kiedy nie brakuje pomysłów Wsparcie AI zdejmuje z nas ograniczenia techniczne, przez co głównym generatorem zmęczenia stają się nasze własne, niekończące się pomysły na nowe projekty. Ja wpadam w grupę osób, którym pomysłów nie brakuje – tworzę kolejne aplikacje wspierające moją pracę, uzupełniające społeczności, testuję nowe podejścia. Nie jestem (już) programistą. Ostatnią produkcyjnie wdrożoną linijkę kodu napisałem bodajże w 2011 lub 2012 roku. Myślałem, że rozdział życia jako programista zamknąłem na zawsze. Aż do 2025 roku. Okazało się, że możliwości kodowania znowu się pojawiły w postaci programowania wspartego AI. Moja przeszłość jako programista sprawiła, że próg wejścia do takiego programowania miałem naprawdę niski. Jak już wspomniałem, pomysłów mi nie brakuje. A to sprawiło… że tworzyłem (współtworzyłem? Delegowałem?) nowe aplikacje praktycznie cały czas. We wstępie wspomniałem toaletę (na szczęście wtedy zorientowałem się, że przesadzam). Kodowałem w przerwach na warsztatach, zaraz po wstaniu, przy jedzeniu, czytając książkę, przed pójściem spać, czasami zdarzyło mi się jeszcze w łóżku przed zaśnięciem odhaczać ostatnie rzeczy. Ciągle widziałem możliwość „popchnięcia” projektów do przodu. Wiem, że mogę to wszystko delegować AI. Nie muszę pilnować każdej decyzji i za każdym razem klikać „dalej”, „nie” i dawać szczegółowych opcji. Chciałem jednak mieć nad całością kontrolę. Skutek? Ciągłe rozproszenie, umysł cały czas gdzie indziej. Na koniec okazało się, że budowałem tym rosnące zmęczenie. Jakie pytanie pozwala sprawdzić, czemu tak naprawdę daję uwagę? Podobnie jak w relacjach, czas spędzony w tle na delegowaniu zadań AI uszczupla naszą pulę 168 godzin w tygodniu, zmuszając do trudnych pytań o prawdziwe priorytety. Czasami w czasie warsztatów o produktywności robię z uczestnikami i uczestniczkami proste ćwiczenie. Rysujemy koło, które reprezentuje 168 godzin, czyli cały tydzień. Zadaję pytanie o różne kategorie spędzanego czasu i osoby uzupełniają koło o odpowiednią część. Ile godzin w tygodniu śpisz, ile pracujesz, ile dojeżdżasz do pracy? Odpowiedzi na te pytania zwykle są łatwe do znalezienia. Wyzwanie zaczyna się, kiedy pytam o czas z bliskimi osobami – pada jakaś odpowiedź. Wtedy pytam o czas spędzony na oglądaniu serialu na platformie streamingowej. Okazuje się, że te czasy na siebie nachodzą – czasami oglądamy coś z bliską osobą. Nadal mamy do dyspozycji 168 h w tygodniu. W takich sytuacjach trzeba sobie odpowiedzieć, czy bardziej oglądam (rozrywka), czy spędzam czas z bliską osobą (relacje). Te odpowiedzi często są trudne. Dlaczego o tym piszę w kontekście kodowania? Jak cały czas część mojej uwagi jest poświęcona kodowaniu (czy trzeba coś zatwierdzić, jakie zadanie następne dać agentowi, gdzie przetestować), to czy ja w całości jestem z Partnerką/Partnerem, dziećmi, uczę się, skupiam się na książce itd.? Ja sobie na to odpowiedziałem. Odpowiedź brzmiała „nie, nie jestem w stanie powiedzieć, że ten czas spędzam w dobry sposób z bliskimi osobami i na tych innych ważnych rzeczach”. Jak koduję, to koduję. Jak jestem z kimś, to jestem z kimś. Kluczem do odzyskania równowagi cyfrowej jest wyznaczanie sztywnych bloków czasowych na programowanie i bezwzględne unikanie pracy w tzw. międzyczasie. Zmiana była prosta, choć trudna do wprowadzenia. Kiedy chcę coś zaprogramować, to przeznaczam na to czas. Wtedy piszę specyfikację, projektuję, uruchamiam odpowiednie procesy. Kiedy kończę, to startuję to, co może działać w tle, ale od razu planuję, kiedy to sprawdzę – przy następnej sesji programowania. Nie w „międzyczasie”, przy posiłku, w czasie rozmowy itd. Podsumowanie Oczywiście, że działając w taki sposób, tracę na prędkości działania. Jednocześnie zyskuję głębię spędzania czasu z najważniejszymi dla mnie osobami, czystszą głowę oraz przestrzeń na odpoczywanie. To jest dużo bardziej cenne niż szybkość stworzenia kolejnej aplikacji. Trzy akcje na początek Odpowiedz sobie na pytanie, jaka jest Twoja higiena pracy z vibecodingiem (kodowaniem wspieranym sztuczną inteligencją). Jeżeli czujesz, że robisz to „pomiędzy” innymi zadaniami, to zastanów się, ile czasu dziennie i w tygodniu chcesz poświęcić na taką pracę. Zaplanuj taki czas i jednocześnie wprost powiedz sobie, kosztem jakiego innego zajęcia ten czas będzie realizowany. --- FAQ – Najczęściej zadawane pytania Czym jest vibecoding? To tworzenie oprogramowania przy ścisłej współpracy ze sztuczną inteligencją. Modele AI generują kod na podstawie Twoich wytycznych, co pozwala na budowanie aplikacji nawet osobom bez zaawansowanej wiedzy programistycznej. Jakie są zagrożenia związane z ciągłym używaniem AI do kodowania? Głównym zagrożeniem jest pułapka „Always Be Coding” – ponieważ AI pozwala programować błyskawicznie i bez ograniczeń technicznych, łatwo wpaść w ciągłe rozproszenie. Prowadzi to do zmęczenia przebodźcowanym umysłem i braku uważności w życiu prywatnym. Jak zachować higienę pracy przy projektach wspieranych AI? Najlepszym sposobem jest blokowanie czasu. Zamiast weryfikować pracę agentów AI w tak zwanym międzyczasie (podczas posiłków, rozmów z bliskimi), wyznacz konkretne ramy czasowe przeznaczone wyłącznie na projektowanie, sprawdzanie kodu i delegowanie zadań algorytmom.

ABC – Always be coding

Zorientowałem się, że zaczyna to być problemem, kiedy zabrałem komputer do toalety. Po co? Żeby jak najszybciej zatwierdzać kolejne propozycje zmian w kodzie modelu. Przecież szkoda czasu na niekodowanie, skoro mogę tworzyć nowe rzeczy. Tworzyć, tworzyć, tworzyć. Kiedyś znałem skrótowiec ABC jako Always Be Closing. Chodziło o sprzedaż i ciągłe domykanie okazji sprzedażowej. Myślę, że jesteśmy (a przynajmniej część osób jest) w epoce Always Be Coding – Zawsze Koduj.

Read More
Krzątanie vs działanie — jak odróżnić motion od action

Krzątanie vs działanie — jak odróżnić motion od action

Krzątanie vs działanie Krzątanie (motion) to zajętość, z której niewiele wynika — sprzątanie, segregowanie, drobne porządki. Działanie (action) to konkretne zadania, które faktycznie posuwają Cię do przodu w wybranym kierunku. To rozróżnienie pochodzi z książki Atomowe nawyki Jamesa Cleara. Za każdym razem, gdy bierzesz zadanie z listy, warto zadać sobie jedno pytanie: czy to jest krzątanie, czy działanie? Kluczowe elementy

Read More
#293 Dziesięć kłamstw o produktywności

#293 Dziesięć kłamstw o produktywności

Dziesięć kłamstw o produktywności to lista nieporozumień, które regularnie spotykam w czasie warsztatów i rozmów z ludźmi. Każde z tych kłamstw sprawia, że produktywność wydaje się trudniejsza, niż jest, albo że w ogóle nie chcemy się nią zajmować. W tym odcinku przechodzę po kolei przez wszystkie dziesięć i przy każdym pokazuję, jak myśleć o tym inaczej. Pewnie pojedyncze punkty z tej listy nie będą dla Ciebie zaskoczeniem — część z nich poruszałem już w podcaście. Ale kiedy zbierzesz je razem, w jednym miejscu, okazuje się, że tych nieporozumień jest naprawdę dużo. I co ciekawe — przygotowując tę listę, zdałem sobie sprawę, na ile z tych kłamstw sam kiedyś zmieniłem zdanie. Niektóre z nich jeszcze kilka lat temu traktowałem jako prawdy. To chyba najlepszy dowód, że można zmieniać podejście — i warto. Dajcie znać, co o tej liście myślicie, co byście dodali i z czym się nie zgadzacie. Chętnie dogram drugą część z Waszym głosem. Zapraszam do słuchania.

Read More
Maszyna do pisania i efektywność, której nie zmierzysz stoperem

Maszyna do pisania i efektywność, której nie zmierzysz stoperem

Maszyna do pisania i efektywność, której nie zmierzysz stoperem Kluczowe informacje: W pewnym momencie zorientowałem się, że wszystko w moim życiu musiało być optymalne i szybkie. Szybciej napisać, szybciej odpowiedzieć, szybciej przetworzyć. A potem kupiłem maszynę do pisania. Dlaczego maszyna do pisania zmienia sposób myślenia? Nie, nie zastąpiłem nią komputera. Nie jestem szalony (chyba). Ale zacząłem na niej pisać listy do przyjaciół, notatki do dziennika, a ostatnio swoją filozofię osobistą, którą odwiedzam co jakiś czas. I okazało się, że spowolnienie daje zupełnie inne efekty niż te, których się spodziewałem. Linijka po linijce, bez cofania, bez kopiuj-wklej – zmieniał się mój sposób myślenia. To, co wychodziło na kartce, było inne niż to, co produkuję na klawiaturze. Lepsze? Inne. Głębsze. Bardziej przemyślane. Aparat analogowy jako narzędzie uważności Podobnie jest z aparatem analogowym, który czasem zabieram zamiast cyfrowego. 24 lub 36 klatek. Żadnego autofokusu. Każde zdjęcie wymaga zatrzymania się i pytania: czy naprawdę chcę to zdjęcie zrobić? To nie jest opowieść o odrzuceniu technologii. To jest pytanie o to, gdzie w życiu mierzymy efektywność wyłącznie szybkością, a moglibyśmy ją zmierzyć czymś innym – jakością myślenia, lepszą obserwacją, kontaktem z drugim człowiekiem. Gdzie Ty możesz zwolnić i zyskać coś, czego szybkość Ci nie daje? […]

Read More
Ciekawość to pierwszy krok do....

#292 Ciekawość to pierwszy krok do….

Feedbackowalność to umiejętność spokojnego przyjmowania informacji zwrotnej, zadawania pytań uzupełniających, analizowania tego, co się usłyszało, wyciągania wniosków i wdrażania zmian w życie. W tym odcinku pokazuję, że fundamentem feedbackowalności jest ciekawość — nawyk zatrzymywania się przy pierwszej interpretacji i pytania: „A jak mogę na to popatrzeć inaczej?”. Opisuję pięć kroków feedbackowalności i proponuję konkretne ćwiczenie, które pomaga budować ciekawość na co dzień: oddzielanie faktów od interpretacji. Kluczowe elementy odcinka

Read More