Czytać bardziej – mój top książek, z których wyciągnąłem i wdrożyłem wnioski

C

Chcę czytać książki bardziej. Co to znaczy? Chcę zrozumieć sposób myślenia autorów, wyciągnąć z książki pomysły na umiejętności i przetestować je w praktyce. Kiedyś czytałem książki na akord i niestety niewiele z nich pamiętam. A jeszcze smutniejsze jest to, że prawdopodobnie, przynajmniej z niektórych z nich, nie wyciągnąłem wniosków, które mógłbym wyciągnąć, gdybym trochę zwolnił. Dlatego teraz czytam bardziej i niejednokrotnie poświęcam więcej czasu na przetworzenie notatek z książek, ich zrozumienie i połączenie z innymi notatkami, niż na samo czytanie książki. W tym wpisie dzielę się przykładami praktycznych rzeczy, które wyciągnąłem z ważnych dla mnie książek.

Praktyczna rzecz do wdrożenia z książki

W szablonie do notatek z książek mam sekcję, która jest zatytułowana „Praktyczna rzecz do wdrożenia”. Przypomina mi to o tym, aby po przeczytaniu każdej książki wybrać jedną rzecz – może być niewielka – którą przetestuję w działaniu. W ten sposób „operacjonalizuję” wiedzę z książek. Niektóre książki to bardzo ułatwiają, bo wprost opisują proces wdrażania wiedzy na poziom umiejętności (np. „Atomowe nawyki”), a przy innych trzeba się trochę pogimnastykować, aby z opisu wyciągnąć konkretne kroki, które będą moimi akcjami. Tylko z kilku przeczytanych książek nie udało mi się zapisać konkretnej akcji – w większości przypadków jest to możliwe. 

Lekcje z książek

Opisuję po jednej lub dwie pierwsze rzeczy, które wdrażałem z ważnych dla mnie książek. Nie oznacza to, że tylko tyle z nich wyciągnąłem – chcę pokazać te, od których zaczynałem. Z niektórych korzystam już kilka lat i myślę, że wdrożyłem do działania nawet kilkanaście praktycznych technik (np. z „Esencjalisty”).

„Esencjalista”, Greg McKeown

Tę książkę przeczytałem chyba najwięcej razy spośród tych, które są na tej liście. Mam też z niej najlepsze i najbardziej obszerne notatki. Wybranie tylko kilku rzeczy, które wdrożyłem z tej książki, też było trudne, bo wyciągnąłem z niej ogrom praktycznych porad. Ale takie trzy najważniejsze dla mnie to:

Sprawdzanie kosztu powiedzenia TAK

Często mówi się o tym, że warto umieć mówić NIE. Bardzo się z tym zgadzam, ale równie ważne jest umiejętne mówienie TAK. Zgadzając się na coś, zadaję sobie pytanie, jaki będzie koszt powiedzenia TAK. To proste pytanie pozwala mi się zastanowić nie tylko nad tym, czy mam czas na zrobienie tego, o co mnie ktoś prosi, ale też czego w tym czasie nie zrobię, jeżeli na tę prośbę przystanę.

Bardzo często koszt tego, czego nie zrobię, jest tak wyraźny, że łatwiej jest mi powiedzieć NIE. 

Eliminowanie tego, co robię, i zostawianie tylko najważniejszych rzeczy

O eliminowaniu tego, co nieesencjonalne, jest prawie cała książka. Autor podaje wiele prostych technik, które można zastosować, aby eliminować rzeczy, których nie warto robić. „Proste” wcale nie oznacza w tym przypadku „łatwe”.

Na przykład nadawanie wszystkiemu, co robię, wagi od 1 do 10. 1 oznacza, że w ogóle nie chcę tego robić. 10 – że bardzo chcę to robić i chcę się tym zajmować. Gdy zaczynam nadawać te wagi, to wiele rzeczy ma te niższe, trochę ma 9 i 10, ale jest też kilka pośrednich – 6, 7 i 8.

Autor sugeruje, aby odrzucić wszystko poniżej 9 i zajmować się tylko tymi najważniejszymi rzeczami. Czasami bardzo trudno jest zostawić to, czemu dałem wagę 8. Jednak właśnie w tym leży źródło skuteczności. Za każdym razem, jak robię to ćwiczenie i jednak zdecyduję się skupić tylko na wagach 9 i 10, to jestem spokojniejszy i skuteczniejszy.

Dzień esencjalisty

Ostatnia rzecz, którą chcę wspomnieć z ogromu kwestii wdrożonych w życie z tej książki, to dzień esencjalisty. Raz na miesiąc organizuję sobie dzień, w którym mam kilka godzin na myślenie. Usuwam wszystkie możliwe rozpraszacze – zadania, powiadomienia, spotkania, muzykę, książki, aplikacje – siadam z zeszytem i piszę. A jak nie przychodzi mi nic do głowy, to po prostu siedzę. Zwykle co jakiś czas pojawia się myśl – zapisuję ją. Moje dni esencjalisty są bardzo efektywne!

„Praca głęboka”, Cal Newport

„Praca głęboka” to kolejna książka, którą czytałem więcej niż raz i z której wybrałem dla siebie kilka praktyk do przetestowania i finalnie wdrożenia do działania. Opiszę dwie najważniejsze, które najbardziej wpłynęły na moje codzienne działanie.

Dobranie mojego rytmu pracy głębokiej

Cal Newport pisze w książce o tym, że praca głęboka polega na pełnym skupieniu na danym obszarze. To skupienie, w zależności od tego, jakie mamy podejście, może być na dłuższy czas (np. raz na kilka miesięcy przez kilka dni), albo krótszy – co kilka dni przez kilka godzin. Ja wybieram dla siebie taki krótszy czas i z góry w każdym tygodniu planuję, kiedy będę miał przestrzeń na pracę głęboką. Pomaga mi to realizować moje zadania z 12-tygodniowego roku (o którym będzie poniżej).

Planowanie każdej minuty dnia, zaczynając od czasu wolnego

Zainspirowany opisem Cala Newporta zacząłem korzystać z tej metody planowania dnia. W skrócie polega ona na tym, żeby zacząć dzień od rozpisania każdej minuty. Warto przy tym rozpocząć planowanie od czasu wolnego – relaksu, odpoczynku i relacji. Dzięki temu mamy określone, ile czasu pozostaje na zrobienie zadań. Już rano widać, że nie wszystko jest możliwe do zrobienia w danym dniu, i od razu można zacząć priorytetyzować. W ciągu dnia, jeżeli coś wpłynie na moje plany, to po prostu je zmieniam, ale zawsze wiem, jakim kosztem i co potrzebuję przestawić.

„Zen To Done. Proste sposoby na zwiększenie efektywności”, Leo Babauta

Zaczynałem pracę z produktywnością od książki Dawida Allena „Getting Things Done”, ale nie jest ona prosta do wdrożenia i szczerze powiedziawszy, nie jest to najciekawsza książka do czytania (nie zmienia to tego, że jest bardzo wartościowa). Dlatego ucieszyłem się, kiedy trafiłem na „Zen to done” Leo Babauty, która opisuje podstawowe nawyki produktywności. 

Budowanie podstawowych nawyków związanych z produktywnością

W książce jest opisanych 10 nawyków, które warto zbudować w ramach swojego systemu produktywności. Zacząłem od trzech prostych nawyków: 

  • Jedna lista do gromadzenia moich zadań
  • Przetwarzanie i szybka decyzja, co zrobić z zadaniami
  • Przeglądanie – uproszczony przegląd tygodnia

Te trzy nawyki były zaczątkiem mojego uczenia się produktywności. 

„Atomowe nawyki”, James Clear

„Atomowe nawyki” czytałem trzy razy (dwa razy po angielsku, raz po polsku – chciałem zobaczyć, jak niektóre terminy zostały przetłumaczone na polski). Ta książka jest kolejną, z której wyciągnąłem mnóstwo wiedzy. 

Powiązanie nawyku z tożsamością, którą buduję

Zaciekawił mnie koncept, żeby nie tylko opisać wskazówkę, akcję i nagrodę płynącą z nawyku, ale też tożsamość, którą buduję dzięki niemu. Zacząłem to dodawać do opisów nowych nawyków, które projektowałem, i sprawdzać, czy to działa. Okazało się, że tam, gdzie umiałem to zrobić, było to bardzo pomocne – czasami, jak brakowało mi motywacji, przypominałem sobie o tej budowanej tożsamości. I to sprawiało, że zabierałem się za działanie. 

Był jeszcze jeden ciekawy dla mnie efekt – dla niektórych nawyków nie umiałem określić tej budowanej tożsamości. Zwykle to były nawyki, które podpatrzyłem u kogoś, ale to nie były „moje” pomysły. Brakowało tego połączenia z „dlaczego chcę budować dany nawyk”. Z tych zrezygnowałem.

Zmniejszanie nawyku, tak aby był łatwy do budowania

Pomysł na zmniejszanie nawyków nie był dla mnie nowy, ale przeczytanie o nim po raz kolejny w tej książce bardzo pomogło mi zacząć stosować go w praktyce. Praktycznie w przypadku każdego nawyku, kiedy zaczynam go budować, zadaję sobie pytanie, jak mogę go zmniejszyć. Zamiast biegać trzy razy w tygodniu, buduję nawyk wyjścia na trening trzy razy w tygodniu (w teorii nawyk jest spełniony, nawet jak tylko wyjdę na zewnątrz, ale jak już jestem na zewnątrz, to przeważnie biegam ;) ). Zamiast codziennie opracowywać notatki przez godzinę, buduję nawyk opracowania trzech notatek. I tak dalej. To bardzo pomaga zacząć działać. 

Kształtowanie środowiska, aby pomagało budować nawyk

Ten pomysł jest tak prosty, że aż się dziwię, że nie zacząłem robić tego wcześniej. Polega on na sprawdzeniu, co w moim otoczeniu pomaga i przeszkadza w budowaniu wybranych nawyków. To, co przeszkadza, eliminuję, jeżeli to tylko możliwe. To, co pomaga, wzmacniam. Chcę mniej oglądać YouTube’a? Usuwam aplikację z telefonu i iPada, blokuję w pewnych godzinach stronę w komputerze. Już nie muszę polegać na samokontroli. Chcę częściej zapisywać kalorie, które spożyłem z danym posiłkiem? Sprawiam, że jest to bardzo proste – aplikacja na ekranie startowym, dostępna po jednym kliknięciu po odblokowaniu telefonu.

„Jedna rzecz”, Gary Keller

Książka „Jedna rzecz” wiele porządkuje w obszarze określania priorytetów. Jednak taką najważniejszą rzeczą, którą z niej wyciągnąłem i stosuję bardzo często, zarówno dla siebie, jak i w czasie pracy z moimi klientami, jest pytanie kierunkujące (focusing question):

Jaka jest jedna rzecz, którą mogę zrobić, taka, że po jej zrobieniu wszystko inne będzie łatwiejsze lub niepotrzebne?

Kiedy stoję przed wyborem, czego się uczyć, które rozwiązanie wybrać, jak coś rozwiązać, to właśnie to pytanie często mi bardzo pomaga. Np. wybierając talent do rozwoju, ten, nad którym będę pracował jako następnym, zadaję sobie pytanie:

Który talent, jeżeli go rozwinę (zbuduję mocną stronę), sprawi, że praca nad innymi talentami będzie łatwiejsza lub niepotrzebna?

„Dawaj i bierz”, Adam Grant

„Dawaj i bierz” to pierwsza książka Adama Granta, którą przeczytałem. Wyniosłem z niej dwa bardzo ważne stwierdzenia, które zmieniły moje podejście do prowadzenia firmy. Stwierdzenia, a nie umiejętności, bo na podstawie tych stwierdzeń dopiero zacząłem budować konkretne umiejętności, ale też zmieniać swoje nastawienie.

Warto być dawcą, ale umiejącym zabezpieczyć się przed notorycznymi biorcami

Adam Grant przekonał mnie, że warto się dzielić i dawać, nie oczekując w zamian rekompensaty. Już wcześniej często tak postępowałem, ale nie w kontekście prowadzenia firmy. Brzmi to dziwnie – dawać, nie oczekując rekompensaty. W praktyce oznaczało to, że zacząłem dużo częściej niż wcześniej dzielić się swoją wiedzą (blog, podcast, ale też sposoby prowadzenia szkoleń itd.). Dużo częściej niż wcześniej dawałem klientom więcej, niż obiecałem – kiedy widziałem na to szansę, to korzystałem z niej, aby podzielić się doświadczeniem czy narzędziami. Okazało się, że długofalowo pomogło mi to zbudować firmę do obecnego stanu. Warunkiem, który był konieczny, aby to zrobić, było umiejętne obserwowanie sposobu komunikacji i działania osób wokół mnie, aby zauważyć notorycznych biorców (osoby, które wykorzystywały ten mój sposób działania). Adam Grant opisuje to w książce. 

Jak zauważać biorców

Właśnie z tym zauważaniem notorycznych biorców jest powiązane drugie stwierdzenie, z którego korzystam po przeczytaniu „Dawaj i bierz” – zauważanie notorycznych biorców i odcinanie się od nich. Przyznam się, że kilka razy się sparzyłem, ale szybko zacząłem zauważać pewne wzorce działania biorców (zresztą opisane przez Adama Granta) i jak tylko zauważam taki sposób działania, to rezygnuję ze współpracy lub relacji.

„10% szczęśliwszy”, Dan Harris

W skrócie – ta książka przekonała mnie, że warto medytować. Dzięki niej zacząłem siadać codziennie na kilka minut i obserwować myśli bez skupiania się na nich. 

Jest napisana z humorem i pokazuje praktyczny aspekt medytacji – dzięki niej dowiedziałem się, co zyskuję, medytując. 

Jest też w niej opisany prosty sposób, jak zacząć to robić. 

„12-tygodniowy rok”, Brian P. Moran

Ta książka zrewolucjonizowała moje podejście do celów! Teraz, kiedy jest o niej głośno (głośniej :) ), może się to wydawać śmieszne, ale ja w 2015 roku polegałem głównie na celach rocznych – z wszystkimi plusami i ogromnymi minusami tego podejścia. Od kiedy planuję na 12 tygodni do przodu, moja efektywność we wdrażaniu kolejnych obszarów wzrosła wielokrotnie.

Moje trzy najważniejsze lekcje z tej książki są proste, ale wiele zmieniają.

Zmniejszyć cel z rocznego na 12-tygodniowy

Nauczyłem się efektywnie zmniejszać cele roczne na kwartalne, a przez to dokładniej je określać. Dzięki temu dużo łatwiej było mi je planować. Książka dobrze przeprowadza przez proces przejścia od wizji do konkretnych celów. Pomaga też dostrzec, co może się wydarzyć w tym okresie, i odpowiednio dostosować cele.

Jak praktycznie zaplanować 12 tygodni

Bardzo podoba mi się w tej książce to, że jest bardzo praktyczna – prowadzi krok po kroku przez tłumaczenie celów 12-tygodniowych na tygodniowe taktyki (zadania). Pomaga określić, jak mierzyć postęp, jakie rutyny warto zbudować w każdym tygodniu oraz jak korzystać z pomocy partnera produktywności.

Jak przygotować się na trudne chwile w czasie pracy nad celem

Tego chyba mi najbardziej brakowało, zanim zacząłem pracować z tą książką – planowałem pracę nad celem w oderwaniu od rzeczywistości. Nie zwracałem uwagi na to, co już w danym tygodniu się wydarza, co może utrudnić realizację planu i uruchomić kulę śnieżną zadań przesuwanych z tygodnia na tydzień. Do tego świetnie opisuje, jakie emocje mogą się pojawić – teraz bardzo często zadaję sobie pytanie, w jakim momencie emocjonalnego cyklu zmiany jestem.

Podsumowanie

Kilka książek, które opisałem, w bardzo namacalny sposób poprawiło moje działanie. Każda z nich pomogła mi wnieść coś dobrego do codzienności.

Oczywiście nie wprowadzałem tych wszystkich praktycznych lekcji z książek naraz. Robiłem to stopniowo. Kiedy patrzę na tę listę powyżej, to widzę pięć lat mojej pracy, która stopniowo pozwoliła mi zbudować te dobre praktyki. 


Czy ta lista jest kompletna? Na pewno nie. Poza tym cały czas trafiam na nowe książki, z których testuję nowe podejścia. Pewnie z czasem będę mógł je dodać do tej listy. 

Od czego Wy zaczniecie wprowadzanie w życie lekcji z przeczytanych książek?

5 7 votes
Article Rating

O autorze

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Recent Posts

Newsletter

Categories