Jak prowadzić dziennik, by lepiej poznać siebie?

J

Tak na serio dziennik zacząłem prowadzić w 2013 roku. Nazywałem to praktyką journalingu, korzystając ze słowa, które coraz częściej spotykałem w czytanych książkach i artykułach. Od tamtego czasu w około 99% dni zapisałem w dzienniku chociaż jedno zdanie. Praktyka pisania dziennika to jedna z najważniejszych rutyn, które zbudowałem, odkąd świadomie pracuję nad swoim rozwojem. Wgląd w siebie, który dzięki temu zyskuję, jest bezcenny. Chciałbym więc przybliżyć Wam kilka wniosków, jakie wyciągnąłem z prowadzenia dziennika, i może zachęcić Was do pisania.

Jak wiele osób prowadzi dziennik?

Wiem, że jestem w bańce osób, które lubią patrzeć na siebie, lubią introspekcję. Wiele z nich pisze dziennik. Ponieważ dość często mówię o dzienniku (np. tutaj i tutaj), żyłem w przekonaniu, że większość ludzi korzysta z tej praktyki. Ostatnio zapytałem o to na Instagramie (wiem, to nie jest reprezentatywna próbka, ale odpowiedziało mi ponad 1200 osób) i okazało się, że 31% uczestników mojej małej sondy prowadzi dziennik, a 69% – czyli jednak dużo – tego nie robi.

Chcę pokazać pisanie dziennika jako narzędzie, które może być bardzo pomocne w wielu obszarach: w działaniu, zauważaniu wzorców, rozwoju i relacjach.

Od czego zaczynałem?

Kiedy zaczynałem prowadzić dziennik w 2013 roku, szukałem szablonów lub schematów, które by mi to ułatwiły i ogólnie pomogły wystartować. Pierwszy znaleziony schemat zawierał kilka pytań i obszarów, które wypełniałem niemal codziennie przez kilka miesięcy.

Szablon, którego wtedy używałem, wyglądał tak:

  • Ogólny opis
  • Za co jestem wdzięczny
  • Co osiągnąłem
  • W czym chcę być lepszy
  • Co dokładnie zrobię, by to poprawić
  • Czy coś jeszcze?

Jak widzicie, był to schemat dość dokładny i wymagający. Gdybym teraz zaczynał pisanie dziennika, na pewno wybrałbym coś innego, ale o tym później.

Prowadziłem dziennik, korzystając z OneNote i funkcjonalności szyfrowanych stron.

Poniżej widzicie fragment mojego pierwszego wpisu w dzienniku.

Za co jestem wdzięczny:

Jestem wdzięczny za to, że wstałem i miałem wystarczająco silnej woli, żeby iść biegać. A było trudno.

Jestem wdzięczny za to, że powoli mogę robić to, co lubię.

Jestem wdzięczny za to, że dzisiaj uśmiechamy się do siebie nawzajem.

Co osiągnąłem:

Wstałem i poszedłem biegać. To duże osiągnięcie, biorąc pod uwagę upały i to, że weekend był drenujący.

W czym chcę być lepszy:

Chcę być lepszy w robieniu porannych zwyczajów.

Co dokładnie zrobię, by to poprawić:

Przepiszę swoje zwyczaje jeszcze raz, od nowa. Tak aby było wiadomo, co dokładnie chcę robić.

Czy coś jeszcze?

Spaaaać. Kochać!!!

Jak prowadzić dziennik? Różne metody, które stosowałem

Od 2013 roku sięgałem po rozmaite metody notowania. Były wśród nich sposoby bardziej ustrukturyzowane – jak to, co pokazałem powyżej. Były też opcje niezwykle proste, jak pisanie dosłownie jednego zdania dziennie.

Przez pewien czas stosowałem podejście oparte na „five minute journal”. Wtedy nie było jeszcze tak wielu notatników przeznaczonych do pisania dziennika. Kiedy szukało się wskazówek, właśnie ten format wyskakiwał jako jeden z pierwszych. Zawierał trzy sekcje do wypełnienia rano i dwie – wieczorem:

  • Za co jestem wdzięczny?
  • Co sprawi, że to będzie dobry dzień?
  • Dzienne afirmacje
  • Wspaniałe rzeczy, które się dzisiaj wydarzyły
  • Co mogłem zrobić, aby to był lepszy dzień?

Potem testowałem pisanie na papierze – wcześniejsze próby były w wersji elektronicznej. Chciałem sprawdzić, czy pisanie ręczne sprawi, że będę inaczej prowadził dziennik lub notował inne rzeczy. Pisanie na papierze ma w sobie coś miłego. Dla mnie ma też wady: dużo trudniej zachować zapiski (i tak więc robiłem zdjęcia swoim notatkom, aby mieć do nich dostęp), no i nie zawsze umiem odczytać własne pismo.

Robiłem testy pisania dziennika rano (zamiast wieczorem, jak teraz). Chciałem sprawdzić, czym różnią się wpisy. Okazało się, że rano dużo częściej piszę o czymś, co mnie czeka – o nadchodzącym dniu, wydarzeniach i emocjach, które przewiduję. Wieczorem piszę za to więcej o podsumowaniu dnia i notuję wnioski, bardziej skupiam się na introspekcji. Dużo wartościowsze jest dla mnie to drugie podejście – nie dlatego, że pierwszego nie uważam za cenne, ale z wieczornych wpisów wyciągam po prostu więcej praktycznych wniosków.

Na fali testów sprawdzałem także pisanie kilka razy dziennie. Co kilka godzin, przełączając się między zadaniami albo odpoczywając między nimi, otwierałem DayOne (aplikację, w której prowadzę dziennik) i pisałem. Znów – było to ciekawe, ale najważniejsze wnioski nadal miałem z wieczornych wpisów, kiedy mogłem przyjrzeć się całemu dniowi.

Jak obecnie piszę dziennik?

W pierwszym odruchu miałem napisać, że prowadzę teraz jeden dziennik. Ale okazało się, że prowadzę aż cztery, a przynajmniej cztery rodzaje moich zapisków mają znamiona dziennika.

Dziennik myśli

Główny dziennik, najbliższy temu, co zwykle nazywamy dziennikiem, prowadzę w aplikacji Day One. Wieczorem, zwykle po dwudziestej, siadam do komputera lub iPada (czasami telefonu) i zapisuję wszystko, co mi przychodzi do głowy. Nie mam żadnej struktury, po prostu piszę tekst. Zdarza się, że dodam zdjęcie lub link, jeżeli akurat jest to coś dla mnie istotnego.

Ocena dnia

Jedyną stałą rzeczą jest ocena dnia – każdy dzień oceniam w skali od −2 (kiepski dzień) do +2 (cudowny dzień). Daje mi to świetny materiał do analizy i wyciągania wniosków: Co sprawia, że dni są cudowne, a co – że są kiepskie? Ile mam dni każdej kategorii, jakie są trendy? Wszystko to mogę przemyśleć na podstawie swoich ocen. Pomysł zaczerpnąłem od Jima Collinsa, którego słuchałem w rozmowie z Timem Ferrisem.

Dziennik wdzięczności

Kolejnym moim dziennikiem jest dzienniczek wdzięczności, prowadzony na papierze. Nie jest to standardowy dziennik – w sensie, że nie notuję tu codziennie, tylko kilka razy w tygodniu. Często rano otwieram notatnik i przez kilka minut zapisuję, za co jestem wdzięczny. Czasami są to bardzo proste rzeczy, które zwykle traktuję jako oczywiste, ale kiedy świadomie o nich pomyślę, tak oczywiste już nie są: mam w domu bieżącą wodę, w lodówce mam jedzenie, mogę zrobić przysiad… Czasami zdarzają się większe rzeczy: wdzięczność za przyjaźń, dobre słowo, przeczytane mądre zdanie, które uruchomiło mi myślenie. Bardzo lubię swój poranny rytuał wdzięczności.

Mikroszczęścia

Rodzajem dziennika jest również coś, co nazywa się „Mikroszczęścia”. Chodzi tu o mikrowydarzenia, które zauważam w ciągu dnia i zapisuję, by uczyć się je dostrzegać, ale też by móc do nich wracać – dzięki temu widzę, że nawet jeżeli miałem trudny dzień, to wydarzyło się coś miłego. Mikroszczęściem może być przyjazna rozmowa z kimś w sklepie, uśmiech, którym obdarzyła mnie przypadkowa osoba, albo cudowny poranek ze słońcem na twarzy.

„Miły folder” to ostatni rodzaj moich zapisków, najmniej mający wspólnego z codziennym notowaniem, ale pełniący podobną funkcję. Zbieram tu pozytywne wiadomości i komentarze, które dostaję w ramach swojej działalności. Kiedy mam gorszy dzień, mogę zajrzeć do folderu i zobaczyć, że są w moim życiu rzeczy, które dają ludziom wartość. Jest to jednocześnie pewne świadectwo mojego postępu, bo również to dostrzegają i podkreślają autorzy komentarzy.

Główne wnioski, czyli czego się o sobie dowiedziałem, pisząc dziennik

Analizując wpisy w dzienniku i ogólnie cały proces pisania dziennika czy szukania własnego na to sposobu, dowiedziałem się o sobie kilku rzeczy.

Można prowadzić dziennik, by więcej zauważać

Łatwiej, niż myślałem, wpadam w schematy działania. Myślałem, że jestem dobry w zauważaniu sytuacji, gdy wpadam w powtarzalność. Oczywiście jest to dobre, gdy dany powtarzalny sposób mi służy. Ale wiele schematów jest dla mnie niedobrych. Jeżeli rok po roku piszę w dzienniku, że czymś chcę się zająć, i rok po roku widzę, że tego nie robię, jest to sygnał ostrzegawczy. Potrzebuję dziennika, żeby to zauważyć i przerwać ciąg zdarzeń.

Czasami wkurzam się na siebie, że coś robię, a efektów nie widać. Okazuje się, że widać, ale dopiero kiedy popatrzę na kilka miesięcy lub nawet lat. Efekty niewidoczne z poziomu dnia czy tygodnia są zauważalne dzięki temu, że zapisuję, jak było kiedyś (wpis z danego dnia) i jak jest teraz (wpis z dzisiaj). Czytając oddalone od siebie wpisy, widzę, jaką drogę przeszedłem. Bardzo mnie to motywuje do dalszego działania z odroczoną gratyfikacją.

Można prowadzić dziennik, by nauczyć się spokoju

Do kolejnego wniosku bardzo się uśmiecham. Brzmi on: „Wszystko mija”. Wiem, że to cliché, ale kiedy widzę to we własnych zapiskach, na własnych przykładach, mocniej do mnie przemawia. Niezależnie, czy w dzienniku opisałem trudne i smutne, czy wesołe, pozytywne wydarzenia i emocje, to za jakiś czas się one zmieniały i były zastępowane przez inne. Wszystko mija. Mnie to uspokaja i pozwala – a może raczej uczy – spokojniej podchodzić do wszystkiego, co mi się przydarza.

Następny wniosek też można zaliczyć do kategorii banalnych, ale znów – wysnuty z własnej historii i własnych przeżyć przemawia bardziej! Wieloma rzeczami się martwię i martwiłem. Dotychczas tylko ułamek obaw się sprawdził, a zmartwień, które zmaterializowały się w 100% w najgorszym scenariuszu, w ogóle nie pamiętam. Chcę mieć to na uwadze, gdy znów wpadnę w zamartwianie się.

Można prowadzić dziennik, by poznać siebie

Z mojego dziennika wynika jasno, że źle szacuję (zaniżam) złożoność niektórych działań – zwłaszcza gdy jest to działanie zupełnie dla mnie nowe. Jednocześnie nie doceniam, ile jestem w stanie zrobić w dłuższym okresie – w ciągu roku czy dwóch. To ciekawa rozbieżność, którą chcę rzadziej u siebie widzieć. Nad pierwszą sprawą mogę pracować, radząc się osób, które mają doświadczenie w danym obszarze. W przypadku drugiej mogę wypisać wszystkie podobne sytuacje z przeszłości i mieć dowody przed oczami – dosłownie!

Ostatni wniosek to podsumowanie dni, którym daję ocenę +2. W 99% przypadków mają one jeden lub obydwa z poniższych elementów:

  • Pracuję nad twórczymi, istotnymi dla mnie projektami, a jednocześnie nie mam w planach niczego, co mnie od nich odciąga.
  • Spotykam się lub spędzam czas z najważniejszymi dla mnie osobami.

Wniosek jest oczywisty: warto planować więcej takich dni.

Podsumowanie: po co prowadzić dziennik?

W 2013 roku zaczynałem prowadzić dziennik, trochę ukrywając to przed światem, bo kojarzył mi się z pamiętnikiem, który z kolei kojarzył się z czymś infantylnym. Na szczęście pozbyłem się tego sposobu myślenia. Dzięki regularnemu pisaniu dziennika mam wgląd w siebie i namacalne świadectwo postępu, ale też obszarów do pracy. Prowadzenie dziennika, obok medytacji czy pracy nad językiem, uważam za jedną z ważniejszych rozwojowo rzeczy, które robiłem przez ostatnie 10 lat.

A Ty piszesz dziennik? Jeżeli tak, to w jaki sposób i co Ci to daje? Jeżeli nie – co Cię powstrzymuje przed rozpoczęciem pisania?

Redakcja: Marta Grygoruk, eKorekta24.pl

4.7 12 votes
Article Rating

O autorze

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

5 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
autor: dominik

Recent Posts

Categories

INTENCJONALNY NEWSLETTER
Co tydzień wysyłam list, w którym zapraszam do rozmowy i zadania sobie ważnych pytań.
Administratorem danych zawartych w korespondencji e-mail jest Dominik Juszczyk prowadzący działalność gospodarczą pod nazwą Dominik Juszczyk Near-Perfect Performance. Wysyłając wiadomość, przekazujesz mi adres e-mail. Szczegóły dotyczące przetwarzania danych są dostępne w polityce prywatności osadzonej na tej stronie internetowej.
INTENCJONALNY NEWSLETTER
Co tydzień wysyłam list, w którym zapraszam do rozmowy i zadania sobie ważnych pytań.
Administratorem danych zawartych w korespondencji e-mail jest Dominik Juszczyk prowadzący działalność gospodarczą pod nazwą Dominik Juszczyk Near-Perfect Performance. Wysyłając wiadomość, przekazujesz mi adres e-mail. Szczegóły dotyczące przetwarzania danych są dostępne w polityce prywatności osadzonej na tej stronie internetowej.
Jeszcze jeden krok – potwierdź zapis!
Bardzo się cieszę, że będę mógł się z Tobą dzielić przemyśleniami. Koniecznie kliknij potwierdzenie zapisu, które znajdziesz w swojej skrzynce mailowej (sprawdź też folder spam). Zaraz po tym przekieruję Cię na stronę z prezentami – „Twoje pierwsze kroki po poznaniu talentów" oraz kartami talentowymi.
Jeszcze jeden krok – potwierdź zapis!
Dziękuję!