Zmiana roli w życiu zawodowym

Z

Przy okazji pisania sekcji „O mnie” w intencjonalnie.pl postanowiłem podsumować, ile razy doświadczyłem dotychczas zmiany w życiu zawodowym. Nie licząc rzeczy, które robiłem w okresie licealnym i na studiach, zacząłem pracować w 2002 roku, czyli 19 lat temu. Odtąd zmiana w życiu towarzyszyła mi 13 razy. Brałem tu pod uwagę kolejne role, które wymagały ode mnie zmiany tego, co i jak robiłem. Średnio wychodzi 0,7 zmiany roli rocznie. Wyliczenie średniej podaję rzecz jasna z uśmiechem, bo niektóre role pełniłem równocześnie. Dlaczego tyle zmian ról i jak to robiłem?

Jakie role pełniłem do tej pory

To, co zaraz napiszę, może wyglądać trochę jak wpis w CV, ale chcę Wam pokazać ścieżkę, którą przeszedłem. Dzięki temu łatwiej mi będzie opowiedzieć Wam, co mi pomagało na każdym kolejnym kroku. Oczywiście moja historia zawodowa to nie jedyna droga zmiany roli, tylko jedna z wielu możliwych.

Wymieniając w kolejności chronologicznej (choć niektóre role pełniłem lub pełnię równocześnie):

  • programista
  • opiekun klienta
  • lider techniczny
  • lider zespołu
  • architekt oprogramowania
  • kierownik projektu
  • menedżer zespołów (kilka zespołów, m.in. wsparcia i IT, administracji)
  • dyrektor działu
  • menedżer HR
  • trener
  • właściciel firmy
  • konsultant
  • coach
  • twórca.

Jak widzicie, wiele różnych ról pełniłem, odkąd jestem czynny zawodowo. Niektóre wynikają z poprzednich – np. architekt oprogramowania z lidera technicznego czy dyrektor działu z menedżera zespołu. A niektóre są wyraźnym przeskokiem – np. menedżer HR po wcześniejszym prowadzeniu zespołów w IT.

Zmiana w życiu – jak do niej podchodziłem?

Nawet te zmiany, które wydają się duże, np. z etatu na właściciela firmy, nie były rewolucyjne, ale ewolucyjne. Nie twierdzę, że zawsze powinno się tak podchodzić do zmiany. Nie twierdzę, że Wy tak powinniście podchodzić. Dzielę się własną drogą, bo wiem, że dla niektórych duże zmiany są przerażające. Chcę pokazać, że można to też robić krok za krokiem.

Wyzwalacze

Kiedy zastanawiam się, co w moim przypadku było wyzwalaczem kolejnych zmian, widzę dwa powtarzalne wzorce. Pierwszy to poczucie, że przestałem się uczyć i rozwijać, a drugi to ciekawość i chęć spróbowania czegoś nowego.

Gdy czuję, że od kilku miesięcy robię coś powtarzalnego, zwykle zaczyna mnie to w pewien sposób uwierać. Jest to dla mnie sygnał, że nadchodzi zmiana w życiu. Doprecyzuję: nie chodzi o to, że nie jestem w stanie robić powtarzalnych rzeczy. Jestem. Ale równocześnie potrzebuję, żeby oprócz nich działo się coś nowego. Kiedy robię tylko rzeczy, które znam, i nie pojawiają się nowe, to zaczynam sprawdzać, jakie mam możliwości zmiany.

Zmiana w życiu – jak ją wprowadzić?

Bardzo rzadko oznacza to myślenie o zmianie pracy. Pierwszy instynkt to sprawdzenie, czy mogę coś zmienić w swojej aktualnej roli, w miejscu, gdzie jestem. Tak było, kiedy pracowałem na etacie, i tak jest teraz, kiedy prowadzę własną firmę.

Zawsze gdy zauważałem, że pora na zmiany, świadomie opisywałem, co to dla mnie znaczy (jak to robiłem, wyjaśniam w następnym paragrafie).

Mając to opracowane, jestem uważniejszy na pojawiające się szansy. W przeszłości, gdy pracowałem w zespole, pomagało mi to też rozmawiać z przełożonymi – doceniali to, że proaktywnie traktuję swoją rolę i przychodzę z konkretnymi pomysłami.

Bardzo często jasno określałem czas, w jakim chciałbym zobaczyć zmiany w swojej pracy. Zdawałem sobie sprawę, że zmiany wymagają czasu. Kiedy już zauważyłem moment na zmianę i opracowałem, co chciałbym zmienić, zwykle dawałem sobie na realizację około pół roku. Dopiero po tym czasie, gdy widziałem, że zmiany nie zachodzą lub nie dają efektu, którego się spodziewałem, wykonywałem kolejny krok, czyli sprawdzałem możliwości na zewnątrz firmy – zarówno inne firmy, jak i opcje prowadzenia własnej działalności.

Powtórzę coś, co napisałem wcześniej: to nie jest uniwersalne podejście do zmian roli. Działało ono u mnie i może, ale nie musi działać u Was. Jednak zawsze warto się zastanowić, jak podchodzicie do sytuacji, kiedy to, co robicie, już Wam nie służy. Na podstawie takiej analizy możecie wyciągnąć wnioski z przeszłości i zrobić dobry dla Was krok w kierunku zmiany.

Narzędzia, które wykorzystywałem

Przez narzędzia rozumiem tu aktywności, ćwiczenia i opisy swoich zawodowych działań. Przeważnie zaczynałem od wykorzystania kilku podstawowych dostępnych mi rzeczy.

Opis mojej roli

Pierwszym, co robiłem, kiedy zauważałem, że zaczynam się nudzić i przestaję się rozwijać, było stworzenie opisu mojej roli. Chętnie korzystałem wtedy z opisu odpowiedzialności, który dostałem od przełożonego (przyznaję: to rzadkość i tylko w jednym momencie taki opis miałem). A najczęściej po prostu siadałem, otwierałem kalendarz i patrząc na ostatni miesiąc, wypisywałem, czym się zajmowałem.

Gdy opis był gotowy, sprawdzałem, czy rzeczywiście na co dzień zajmuję się tylko tym. Zwykle odkrywałem coś, o czym zapomniałem. Często też szedłem do przełożonego z pytaniem, czy mój opis zawiera wszystko, czym powinienem się zajmować. Taka rozmowa najczęściej była przyczynkiem do redefinicji mojej roli – coś wypadało z zakresu obowiązków, coś nowego się pojawiało. Te modyfikacje wystarczały na jakiś czas.

Ćwiczenie „starfish”

Kolejnym narzędziem było i jest ćwiczenie „starfish” (rozgwiazda). Polega ono na popatrzeniu na swoją obecną rolę przez pryzmat pięciu obszarów:

  1. Czego chcę robić więcej (Do more) – co już robię i chcę robić to częściej, intensywniej?
  2. Czego chcę robić mniej (Do less) – co już robię i mogę kontynuować, ale rzadziej?
  3. Jakie rzeczy chcę kontynuować (Continue) – co robię teraz i chcę kontynuować?
  4. Co chcę zacząć robić (Start) – czego nie robię, a chcę zacząć?
  5. Co chcę przestać robić (Stop) – co robię teraz, ale nie chcę tego robić w przyszłości?

Taka prosta analiza pozwalała mi zrozumieć moją obecną rolę, dostrzec, co chcę zmienić, poszukać możliwości. A przede wszystkim pomagała mi bardzo konkretnie rozmawiać z przełożonymi!

Szczegółowy opis ćwiczenia (po angielsku) znajdziecie na: http://www.thekua.com/rant/2006/03/the-retrospective-starfish/.

Proaktywne sprawdzanie, co dzieje się w firmie

Zmiana w życiu była dla mnie łatwiejsza dzięki proaktywnemu interesowaniu się tym, co działo się w firmie: projektami, które właśnie startują, zmianami organizacyjnymi czy nawet publikowanymi ogłoszeniami o pracy.

Czasami zapominamy, że zmiana może wyjść od nas. Zakładam dobrą wolę ludzi – zakładam, że przełożeni są zajęci i chcą wykonywać swoją pracę jak najlepiej. Nie zawsze mają więc przestrzeń na to, żeby się zastanawiać, czy w firmie jest ktoś, kto mógłby rozkręcić projekt albo chce zmienić rolę.

Uważam, że duża część odpowiedzialności za takie myślenie spoczywa na mnie. Przekonałem się, że to działa. Moja zmiana z programisty na lidera zespołu rozpoczęła się, kiedy zauważyłem, że nasz zespół się rozrósł i dobrze byłoby mieć jakąś przestrzeń na chwycenie wszystkich wątków. Zorganizowałem taką przestrzeń i okazało się to bardzo przydatne. I tak kroczek po kroczku robiłem coraz więcej rzeczy w obszarze organizacji pracy zespołu.

Zmiana w życiu – propozycja

Z poprzednim punktem wiąże się kolejny krok: zaproponowanie zmiany. Wiele osób wciąż oczekuje, że to przełożony dostrzeże potrzebę zmiany i zaproponuje im awans. Takie podejście stopniowo odchodzi w przeszłość, przynajmniej w niektórych branżach. Odpowiedzialność za kształtowanie ścieżki zawodowej jest coraz częściej wspólna: pracownika i przełożonego.

Warto rozmawiać wprost i poruszać temat zmiany w trakcie spotkań jeden na jeden. A jak nie ma takich spotkań – to je zorganizować. Opowiedzieć o sytuacji, wyjaśnić, skąd bierze się chęć zmiany, przynieść wyniki ćwiczenia „starfish”.

Zaskakująco często przełożeni nie mają świadomości, że Wasza obecna rola już Wam nie odpowiada. I znów: nie zakładam złej woli – zakładam chęć jak najlepszego wykonywania obowiązków w warunkach, w jakich przełożeni pracują. Pomagając im dostrzec naszą rzeczywistość, pomagamy sobie.

Podsumowanie

Opisałem Wam kilka swoich zmian roli i opowiedziałem, jak to robiłem. Pracowałem w branży, która szybko się zmienia i w której taki sposób działania był możliwy już 15 lat temu. Coraz częściej widzę, że działa to też w innych branżach, również bardziej tradycyjnych.

Ciekawy jestem, jakie są Wasze doświadczenia ze zmianami ról. Czy robiliście coś podobnego do tego, co opisałem? A może podchodziliście do sprawy zupełnie inaczej?

Posłuchaj też: #169 Jak to jest z tą zmianą?

5 1 vote
Article Rating

O autorze

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
autor: dominik

Recent Posts

Categories

INTENCJONALNY NEWSLETTER
Co tydzień wysyłam list, w którym zapraszam do rozmowy i zadania sobie ważnych pytań.
Administratorem danych zawartych w korespondencji e-mail jest Dominik Juszczyk prowadzący działalność gospodarczą pod nazwą Dominik Juszczyk Near-Perfect Performance. Wysyłając wiadomość, przekazujesz mi adres e-mail. Szczegóły dotyczące przetwarzania danych są dostępne w polityce prywatności osadzonej na tej stronie internetowej.
INTENCJONALNY NEWSLETTER
Co tydzień wysyłam list, w którym zapraszam do rozmowy i zadania sobie ważnych pytań.
Administratorem danych zawartych w korespondencji e-mail jest Dominik Juszczyk prowadzący działalność gospodarczą pod nazwą Dominik Juszczyk Near-Perfect Performance. Wysyłając wiadomość, przekazujesz mi adres e-mail. Szczegóły dotyczące przetwarzania danych są dostępne w polityce prywatności osadzonej na tej stronie internetowej.
Jeszcze jeden krok – potwierdź zapis!
Bardzo się cieszę, że będę mógł się z Tobą dzielić przemyśleniami. Koniecznie kliknij potwierdzenie zapisu, które znajdziesz w swojej skrzynce mailowej (sprawdź też folder spam). Zaraz po tym przekieruję Cię na stronę z prezentami – „Twoje pierwsze kroki po poznaniu talentów" oraz kartami talentowymi.
Jeszcze jeden krok – potwierdź zapis!
Dziękuję!