Blog

[Video] Zawsze myślałem, że jestem niekreatywny

Zawsze myślałem, że jestem niekreatywny

Zawsze myślałem, że jestem niekreatywny.

Nie pamiętam zbyt wiele sprzed dwunastego, trzynastego roku życia, więc może „zawsze” to za dużo powiedziane. Ale późna podstawówka i to, co przyszło potem – tak, wtedy byłem tego naprawdę pewny. Osoby wokół mnie uczyły się grać, śpiewać, tańczyły. A ja byłem tym, który się dobrze uczy. Nie tym kreatywnym.

Kreatywność kojarzyła mi się wtedy z malowaniem, z instrumentem, z nagrywaniem – z czymś wyraźnie artystycznym. Skoro nic z tych rzeczy nie robiłem, sprawa była dla mnie oczywista: nie mam jej. Proste równanie, które nosiłem w sobie przez lata.

Dopiero niedawno zobaczyłem, jak bardzo się myliłem.

Pomogła mi w tym książka „The Creative Act” Ricka Rubina. Uporządkowała mi to, co gdzieś przeczuwałem, ale czego nie umiałem nazwać: kreatywność jest pojęciem dużo szerszym, niż mi się wydawało. Nie zaczyna się i nie kończy na pędzlu i gitarze.

Kiedy spojrzałem na siebie z tej szerszej perspektywy, okazało się, że spełniam się twórczo od dawna. Jakieś dwanaście lat temu zacząłem pisać bloga. Mniej więcej wtedy ruszył też newsletter. Dziesięć lat temu nagrałem pierwszy odcinek podcastu. To wszystko była kreatywność – tylko taka w pisaniu i w mówieniu, a nie w malowaniu. Po prostu nie używałem wobec niej tego słowa.

A są jeszcze mniejsze rzeczy, które sprawiają mi ogromną radość.

Po wakacjach, po wyjazdach, po imprezach i spotkaniach ze znajomymi siadam i robię mini ziny. Wybieram zdjęcia, układam je tematycznie, dobieram ujęcia do tego, co chcę opowiedzieć. Drukuję na zwykłej kartce A4, składam ją, przecinam – i powstaje mała książeczka. Często taka paczuszka trafia potem do kogoś z mojego kręgu.

Samo robienie zdjęć uwielbiam. Ale to ich dobór, ułożenie w opowieść, decyzja o tym, co pokazać, a co zostawić – to jest dopiero kreatywność. Cieszy mnie, kiedy je tworzę. I wiem, że cieszą też osoby, które je dostają.

Moim największym zwycięstwem – nad samym sobą – jest właśnie to przejście: od myślenia o sobie jako o kimś niekreatywnym do spokojnego powiedzenia „jestem kreatywny”. To trochę historia o zmianie tożsamości. Trochę o zwinności umysłowej. A trochę po prostu o gotowości, żeby zmienić zdanie na swój własny temat.

I to jest dla mnie najciekawsze. Fakty się nie zmieniły. Nie zacząłem nagle malować ani grać na pianinie. Zmieniła się historia, którą sobie o sobie opowiadam. Przez lata żyłem z etykietą, którą kiedyś przyjąłem – może od otoczenia, może sam sobie ją nadałem – i traktowałem ją jak fakt. A była tylko jedną z możliwych opowieści.

Ile z tego, co dzisiaj mówisz o sobie, to naprawdę fakt, a ile – zdanie, które kiedyś usłyszałeś i przyjąłeś za swoje?

Jeśli chodzi za Tobą myśl „ja to nie mam talentu do…”, mam dla Ciebie prostą propozycję. Zrób mini zin z ostatniego wyjazdu. Kilka zdjęć, kartka A4, nożyczki. Nie musi być idealny. Chodzi o to, żeby coś stworzyć własnymi rękami – i przy okazji zapamiętać z tego wyjazdu dużo więcej niż z folderu zdjęć w telefonie.

W jakim obszarze jesteś kreatywny, choć może jeszcze tak tego nie nazywasz? Napisz mi – jestem naprawdę ciekaw. A jeśli chcesz częściej ćwiczyć takie zmiany spojrzenia na siebie i na codzienność, zajrzyj na https://intencjonalnie.pl.

Bądźmy kreatywni.

Dominik

You might be interested in …

Subskrybuj
Powiadom o
guest

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

0 Komentarze
Najnowsze
Najstarsze Najwięcej głosów