Wyobraź sobie trzy sytuacje.
Stoisz w kolejce w sklepie. Może przy kasie samoobsługowej, może przy taśmie, na którą wykładasz zakupy. Jesz śniadanie. Jedziesz tramwajem, autobusem albo pociągiem.
Co wtedy robisz? Jak wyglądasz? Jaka jest Twoja postawa?
Mogę się założyć, że przynajmniej w części tych sytuacji siedzisz pochylony albo pochylona nad telefonem i scrollujesz. Ja tak wyglądałem. Bardzo często.
Kto Cię do tego zmusza? Nikt! I to jest w tym najciekawsze.
Kluczowe elementy
- Domyślne ustawienia to czynności, które wykonujesz niemal automatycznie, kiedy na coś czekasz albo robisz coś powtarzalnego: stoisz w kolejce, jesz śniadanie, jedziesz komunikacją miejską.
- Telefon zainstalował się w tych sytuacjach bez naszego wyboru. Stało się to jakieś dziesięć lat temu, a większość z nas nigdy świadomie o tym nie zdecydowała.
- Kluczowe pytanie brzmi: czy to ustawienie mi służy? Czy wybrałbym je, gdybym miał świadomy wybór?
- Punkt wyjścia do zmiany to przypomnienie sobie, co robiło się wcześniej. Słuchanie muzyki, gazeta, książka, patrzenie na ludzi.
- Nowe domyślne ustawienia mogą wyglądać na przykład tak: czytanie książki, medytacja, obserwowanie otoczenia, a na telefonie aplikacja z zapisanymi artykułami lub czytnik e-booków zamiast social mediów.
- Nie chodzi o całkowitą rezygnację z telefonu. Chodzi o to, żeby scrollowanie było wyborem, a nie odruchem.
- Najlepiej zacząć od eksperymentu: wybierz jedną sytuację, świadomie ją nadpisz i obserwuj efekty.
Ustawienia, których nikt nie wybierał
Nazywam to domyślnymi ustawieniami. To są czynności, które wykonuję niemal automatycznie, kiedy na coś czekam albo robię coś powtarzalnego i przewidywalnego. Nie zastanawiam się nad nimi. Po prostu się dzieją.
Kilka, może około dziesięciu lat temu moje domyślne ustawienia się zmieniły. Nagle zaczął im towarzyszyć telefon. Nie pamiętam momentu, w którym o tym zdecydowałem. Bo nie zdecydowałem. To się samo zainstalowało.
Zadałem sobie pytanie: czy to nowe domyślne ustawienie mi służy? Czy gdybym miał prawdziwy, świadomy wybór, to bym je wybrał?
Odpowiedź była jasna. Nie. Nie chcę wyciągać telefonu za każdym razem, kiedy pojawia się chwila przestrzeni. Kiedy na coś czekam. Kiedy się nudzę.
Ostatecznie przekonali mnie ludzie, których zacząłem zauważać wokół siebie. Wyciągali telefon w naprawdę dziwnych sytuacjach, nawet w publicznej toalecie, korzystając z pisuaru (tak, naprawdę!). Pomyślałem: hmm, coś tu jest nie tak.
Co robiłem, zanim pojawił się telefon?
Skoro chciałem zmienić domyślne ustawienia, potrzebowałem wiedzieć, na co je zmienić. Zacząłem od prostego pytania: co ja właściwie robiłem wcześniej?
Co robiłem, kiedy jechałem pociągiem? Kiedy jadłem śniadanie? Kiedy czekałem w kolejce albo na kogoś?
Pewnie słuchałem muzyki na Walkmanie, na Discmanie, potem na MP3 (jeżeli pamiętasz wszystkie trzy, to witaj w klubie!). Przeglądałem gazetę. Czytałem książkę.
Chciałem do tego wrócić.
Zdefiniowałem sobie sytuacje, w których to, co robię, nie jest moim wyborem. Potem zacząłem je nadpisywać, jedną po drugiej.
Moje nowe domyślne ustawienia
Dziś w tych samych sytuacjach najczęściej czytam książkę. Albo medytuję. Albo po prostu patrzę, co się dzieje wokół mnie, i obserwuję, jak zachowują się ludzie. To jest naprawdę przyjemne! Tak robiłem kiedyś, zanim w kieszeni pojawił się telefon.
Jeżeli już sięgam po telefon, to zamiast social mediów czy YouTube’a otwieram aplikację z zapisanymi artykułami, które chcę przeczytać. Albo czytnik książek.
Czy zdarza mi się jeszcze poscrollować? Jasne, że tak. Ale zwykle jest to wybór, a nie odruch. To dla mnie zasadnicza różnica.
Co mi to dało? Czytam dużo więcej ciekawych artykułów na tematy, które naprawdę mnie interesują. Dużo więcej medytuję. Te dwie rzeczy mocno wpływają na moje życie, na mój spokój i na to, jak przetwarzam rzeczywistość.
Eksperyment dla Ciebie
Nie proponuję Ci wyrzucenia telefonu. Proponuję eksperyment.
Zacznij od przypomnienia sobie swoich dawnych domyślnych ustawień. Co robiłeś albo robiłaś, stojąc w kolejce, jadąc komunikacją miejską, jedząc śniadanie?
Potem wybierz jedną z tych sytuacji. Tylko jedną. Świadomie zastąp to, co dzieje się w niej teraz automatycznie, czymś, co bardziej Ci służy. I sprawdź, jak ten nowy wybór na Ciebie wpływa.
Odzyskanie jednej sytuacji może wydawać się drobiazgiem. Tylko że takich sytuacji jest w ciągu dnia naprawdę dużo.
Co było kiedyś Twoim domyślnym ustawieniem, a dziś już nim nie jest? Którą sytuację chcesz odzyskać jako pierwszą? Napisz mi. Jestem bardzo ciekawy Twoich eksperymentów!
Jeżeli chcesz żyć bardziej z wyboru niż z automatu, zajrzyj na intencjonalnie.pl.
“How we spend our days is, of course, how we spend our lives.” Annie Dillard
„To, jak spędzamy nasze dni, jest oczywiście tym, jak spędzamy nasze życie”.
FAQ
Czym są domyślne ustawienia?
To czynności, które wykonujesz automatycznie, bez zastanowienia, zwłaszcza w chwilach czekania albo przy powtarzalnych zajęciach. Nikt ich świadomie nie wybiera. Pojawiają się same i z czasem stają się odruchem.
Dlaczego sięgamy po telefon w kolejce czy w tramwaju?
Bo telefon stał się naszym domyślnym ustawieniem w sytuacjach, w których pojawia się chwila wolnej przestrzeni lub nuda. Nie jest to decyzja, tylko nawyk, który zainstalował się mniej więcej w ciągu ostatniej dekady.
Czy muszę całkowicie zrezygnować z telefonu w takich sytuacjach?
Nie. Ja też czasem scrolluję. Różnica polega na tym, że robię to z wyboru, a nie z odruchu. Celem jest odzyskanie kontroli, a nie zakaz.
Czym mogę zastąpić odruchowe scrollowanie?
Najprościej przypomnieć sobie, co robiło się, zanim pojawił się telefon: czytanie książki, słuchanie muzyki, przeglądanie gazety, obserwowanie ludzi wokół. Możesz też spróbować medytacji. Jeżeli wolisz zostać przy telefonie, otwórz aplikację z zapisanymi artykułami albo czytnik książek zamiast social mediów.
Od czego zacząć zmianę domyślnych ustawień?
Od jednej sytuacji. Wybierz na przykład śniadanie albo dojazd do pracy i świadomie zastąp w niej to, co robisz automatycznie, czymś, co bardziej Ci służy. Potraktuj to jak eksperyment i sprawdź, jak wpływa na Ciebie.
Jakie efekty może dać taka zmiana?
U mnie to przede wszystkim dużo więcej przeczytanych wartościowych artykułów i dużo więcej medytacji. To z kolei przełożyło się na większy spokój i lepsze przetwarzanie tego, co dzieje się wokół mnie. Twoje efekty mogą być inne, i właśnie dlatego warto to sprawdzić na sobie.



